„To” Stephen King – recenzja książki

To Stephen King - okładka

Książka poddała we wszelką wątpliwość rzeczy uznawane za oczywiste. Od teraz klaun nie będzie kojarzyć mi się jedynie z miłą postacią rozśmieszającą dzieci. Żółw natomiast zyskał w moich oczach nowe znaczenie – już nie jest tylko mało znaczącym, spokojnym zwierzątkiem. Nawet kran łazienkowy stał się czymś więcej, niż tylko źródłem wody. Według słów z początkowych stron powieści: „Tytułowe To stanowi metaforę tkwiącego w ludziach zła”. I właśnie temu zagadnieniu autor poświęca ponad tysiąc stron swojego dzieła.

To: Akcja

Wyobraź sobie rzeczy, których bardzo bałeś się jako dziecko. Z pewnością są to postacie, przedmioty, zwierzęta lub kreatury, które wyzwalały u Ciebie olbrzymie, wręcz paraliżujące przerażenie. Jedynie co Cię z nimi łączy to strach. A co jeśli ten właśnie strach stanie się pomostem pomiędzy światem realnym a fantazją? Co jeśli urzeczywistni to Twoje demony? Co zrobisz, gdy wyobrażenia staną się rzeczywistością i będziesz się musiał z nimi zmierzyć? Tytułowe To żywi się Twoim strachem – im bardziej się boisz, tym staje się silniejsze. Siódemka dzieci z małego miasteczka wyczuła obecność Tego i postanowiła zrobić coś niebywałego – przeciwstawić się własnym lękom i pokonać strach. Czy zwyciężą?

To: Zalety

Nieszablonowa konstrukcja książki

Akcja książki dzieje się w dwóch różnych okresach czasu – gdy główne postacie powieści byli dziećmi oraz niecałe trzydzieści lat później, kiedy bohaterowie osiągnęli dorosłość. Te dwa światy – świat dzieci i świat dorosłych – zgrabnie się przenika, sprawiając, że byłem tak zaciekawiony dalszymi losami, iż nie sposób było mi się oderwać od lektury.

Idealnie wykreowane postacie

Niewątpliwie stworzenie sylwetek kilku dzieci tak, by każde z nich było unikalne, a jednocześnie posiadało cechy przypisywane nastolatkom, nie jest łatwe. Gdy jeszcze dochodzi do tego konieczność uformowania bohaterów ponownie – tym razem jako dorosłe, doświadczone życia osoby, zadanie staje się trudniejsze. Stephen King rewelacyjnie sobie z tym poradził. Zwrócił również uwagę na to, jak duże znaczenie ma dzieciństwo i jak wpływa ono na nasze dalsze życie.

Świat wyobrażeń

W twórczości Stephena Kinga uwielbiam efekt finalny. Autor pod koniec swoich książek puszcza taką wodzę fantazji, że wyobraźnia czytelnika niemal eksploduje. Powieść „To” nie jest wyjątkiem. Finał utworu wprawił mnie w ogromne zaskoczenie. Zadziwiające było dla mnie to, jak bujną i rozwiniętą wyobraźnie może mieć pisarz. King potrafi niespotkanie plastycznie i namacalnie budować świat, który wykreował w swojej głowie. To dzięki temu miałem wrażenie, jakbym był w stworzonej przez niego rzeczywistości – mimo, że nieustannie i niemal drwiąco przeczyła ona otaczającemu światowi –  była zupełnie nowym, napawającym grozą, ale zarazem fascynującym doznaniem.

Blog Książkowy

To: Wady

Schematy

Bywały momenty, gdy pisarz opisywał po kolei wydarzenia i przygody, które spotykały siódemkę głównych bohaterów. Opowieści te, same w sobie, były niezmiernie interesujące. Jednakże, kiedy odkryłem, że przebiega to zgodnie ze schematem: bohater nr 1 – opowieść nr 1, bohater nr 2 – opowieść nr 2 itd. to moja ciekawość chwilowo się zmniejszyła. Uważam, że takie zabiegi bardzo dobrze organizują budowę fabuły, ale mają jeden minus – są schematami. Autor odbiera sobie możliwość zaskoczenia czytelnika samym sposobem prezentowania wydarzeń. Na szczęście King zastosował je sporadycznie.

To: Podsumowanie

Książkę polecam wszystkim czytelnikom lubiących poczuć dreszczyk emocji. Zgrabnie napisana, wprawia w chwilę refleksji nad złem, siłą wyobraźni, dziecięcą wiarą oraz mocą prawdziwej przyjaźni. Wyborna lektura dla osób, których wrażliwość pozwala na obcowanie z mrocznymi, brutalnymi i nieraz szokującymi historiami!

PS: Dając like’a wspierasz rozwój bloga – jeszcze tego nie zrobiłeś? Zapraszam na nasz „fanpejż” 🙂

 

Zostaw komentarz