Sześć powodów dlaczego nie warto czytać „Księżniczki z lodu” Camilli Läckberg

Księżniczka z loduDowód, że popularność nie jest równa jakości. Byłem tak bardzo rozczarowany tą książką, że musiałem włożyć ogromny wysiłek, by dotrwać do jej końca.

Poznaj sześć powodów dlaczego, według mnie, nie warto czytać tej książki.

1. Nieprzekonywująca fabuła

Główna bohaterka książki – Erika – bada sprawę brutalnego morderstwa. Ma pewien powód, by się zaangażować w śledztwo. Niestety ów powód jest tak wątpliwy i nieintuicyjny, że zupełnie mnie nie przekonał. Jednocześnie notorycznie podważał sens działań bohaterki czyniąc podejmowane przez nią kroki nierealne i wymuszone.

Ale to nie jedyna oznaka, że fabuła tej książki jest nieprzekonywująca. Osoba, która dotrwa do jej końca pozna rozwiązanie zagadki morderstwa. I tutaj również może nastąpić wielkie rozczarowanie – rozwiązanie sprawy jest, według mnie, pozbawione logiczności a motyw działania zabójcy – nienależycie uargumentowany.

2. Bohaterowie prorocy

Gdybym miał choć promil przeczucia odnośnie przyszłości, tak jak bohaterowie książki, to już dawno wygrałbym na loterii. Autorka stworzyła tak wątpliwą fabułę, że, aby śledztwo mogło posunąć się na przód konieczny jest dar jasnowidztwa. Poniżej kilka – z wielu! – przykładów (pogrubienia moje):

1) „Patrik miał coraz silniejsze przeświadczenie, że coś się nie zgadza.” str. 106. Szkoda, że czytelnik nie miał takiego przeświadczenia.

2) „- Chyba dochodzimy do rozwiązania, przynajmniej na to wygląda. Mamy zatrzymanego, który jest właśnie przesłuchiwany, a dowody wydają się bardzo mocne.
Erika pochyliła się z ciekawością.
– Kto to jest?
Patrik zawachał się.
– Abc (by nie było spoilera, ukryłem imię i nazwisko, KB).
– Więc jednak Abc (również zmiana, KB). Dziwne, ale jakoś mnie to nie przekonuje.” str. 124. A czemuż, droga bohaterko, Cię to nie przekonuje?

3) Główna bohaterka jest pytana, czy wie, aby zmarła miała jakiś przyjaciół:
„- Nigdy jej z nikim nie widziałam. W szkole zawsze była sama. Ale…
– Co ale? – zapytała Julia, pochylając się w przód.
Miałam nieodparte wrażenie, że ktoś jest. Mogę się mylić, w końcu to tylko wrażenie.” str. 151. A na jakiej podstawie masz takie wrażenie?

4)Coś mu mówiło, że gdy odkryje, jak i gdzie przecięły się drogi tych dwojga, znajdzie odpowiedź na wiele pytań.” str. 153. Co mu mówiło?

5)„Nie bardzo wiedział, jak się to ma do śmierci Abc lub Def (ukryte imiona, KB), ale czuł, że to właściwy trop. str. 187. Szkoda, że czytelnik nie czuje, że to właściwy trop.

Konsekwencją obdarzenia bohaterów jasnowidztwem jest to, że czytelnik może interpretować działania bohaterów jako zupełnie bezsensowne, ponieważ pozbawiono je posiadania racjonalnego motywu. I tak właśnie stało się w moim przypadku.

3. Ukrywanie wydarzeń przed czytelnikiem

Aby załatać kiepską fabułę i zainteresować czytelnika autorka postanowiła zastosować kontrowersyjny zabieg. W większości książek zawierających motyw kryminalny, czytelnik ma możliwość wcielić się w detektywa i sam starać się dopasować puzzle układanki odkrywając prawdę. W „Księżniczce z lodu” tak nie jest. Bohaterowie posiadają tajną, z perspektywy czytelnika, wiedzę. Przykład? Jeden z bohaterów znajduje ważny dokument, którego treść poznajemy dopiero po kilkudziesięciu stronach. Z jednej strony ma to pozytywny skutek – rozpala ciekawość czytelnika. Ale istnieje też druga strona medalu – ponowne nadwyrężenie sensowności działań postaci. Odbiorca nie ma wiedzy, która tłumaczy mu postępowanie bohaterów. Niezmiernie mnie to irytowało.

4. Streszczenia zamiast akcji

Niestety, ale autorka konsekwentnie unikała wprowadzania akcji dotyczącej wydarzeń z przeszłości. Zamiast tego stosowała skrótowe streszczenia, które zupełnie nie wyzwalały zainteresowania czy emocji. Przykład?

Mówiły o obojętnych sprawach, takich jak ucieczka młodych z Fjallbacki, bezrobocie i przykre zjawisko wykupywania na coraz większą skalę starych domostw przez turystów, którzy je przebudowują na domy letniskowe. Nelly opowiadała o dawnych czasach, gdy przyjechała do Fjallbacki jako młoda mężatka. Erika słuchała uważnie, od czasu do czasu zadając pytanie.” str. 82.

Jeśli zanudził Cię lekko powyższy fragment wyobraź sobie, że książka zawiera ich wiele. Zbyt wiele. Dzięki akcji czytelnik ma poczucie, że jest w centrum wydarzeń i dynamizm tych wydarzeń powoduje wzrost zaciekawienia oraz zaangażowania odbiorcy. Streszczanie akcji, poza wprowadzeniem nudy, odbiera możliwość obserwowania reakcji postaci i ich bliższego poznania. Traci na tym i czytelnik i książkowe postacie.

Wyobraź sobie ileż energii, emocji i rozmachu dostarczyłoby opisanie dokładnie sceny, w której jeden z bohaterów przyłapuje żonę na zdradzie. Zamiast tego pisarka ograniczyła się do:

„Pewnego dnia poczuł się kiepsko i wyszedł wcześniej z pracy. Zastał ich w sypialni. W tym samym łóżku, w którym teraz leży.” str.152. Jest niedosyt, prawda?

5. Poszarpana treść

Czytając książkę miałem poważną wątpliwość, czy nie wyrwano z niej przypadkiem kilka stron. Bardzo często miałem poczucie postrzępienia i poszarpania treści. Autorka nieintuicyjnie przechodziła do opisu akcji zupełnie zatracając jej przyczynowo-skutkową naturę. Przykład?

1. Bohaterka pije wino.
2. Czuje smutek z powodu śmierci koleżanki.
3. Postanawia wyjść na zewnątrz.
4. Bohaterka bezprawnie wchodzi do domu, w którym dokonano morderstwa.

W powyższym przykładzie zabrakło udzielenia czytelnikowi odpowiedzi na kilka pytań. Dlaczego bohaterka postanawia iść do domu zamordowanej? Dlaczego decyduje się na włamanie? Co zamierza zrobić będąc na miejscu? Jakie nadzieje wiąże z pójściem tam? Co czuje? Podobnych sytuacji niestety było wiele.

6. Niespójność bohaterów

Główna postać książki ma istne rozdwojenie jaźni. Z jednej strony jest w stanie zdobyć się na odwagę, by włamać się na miejsce zbrodni czy przeszukiwać pokój pod chwilową nieobecność domownika. Z drugiej strony Erika zupełnie nie była w stanie wykazać się asertywnością. Spełniała wszystkie prośby, nawet jeśli odbyło się to ze szkodą dla niej. Bardziej bała się, że przytyła kilka kilogramów, niż że była w bezpośrednim zagrożeniu podczas bliskiego spotkania z domniemanym mordercą. Gdy dorzucimy do tego szczegółowy opis dylematu bohaterki polegającego na wyborze pomiędzy koronkowymi stringami a majtkami modelującymi brzuch w obliczu nierozstrzygniętej śmierci (str. 154) , to dojdziemy do przekonania, że ma ona wiele wykluczających się twarzy, których połączenie prowadzi do nieunikniętego komicznego konfliktu. Efekt mizerny.

A jeśli się mylę?

Okazuje się, że wiele osób nie podziela mojego zdania. „Książka zachwyciła mnie pod wieloma względami”„w zrozumiały i przejrzysty sposób przedstawia nam kolejno odkrywane fakty”, „niewątpliwie to książka dobrze skonstruowana”„wszelkie elementy układanki trafiają na swoje miejsce, tworząc logiczną całość”. I tu mam wątpliwość, czy ja jestem tak wymagający wobec książek, czy może to inne osoby tak nisko ustawiają czytelniczą poprzeczkę…

Podsumowanie

Książka, według mnie, nie znajdzie uznania wśród czytelników wymagających, którzy oczekują nie tylko dobrej fabuły i ciekawie wykreowanych postaci, ale również bogatego stylu pisarskiego. Dla mnie powieść okazała się stratą czasu.

Najciekawsze artykuły:

Podobne posty

  1. Nie czytałam i pewnie się nie skuszę. Coś mi mówi ( nie wiem co, ale mam przeczucie 😉 ); że masz rację i nie da się tego czytać.

  2. Książkowa

    Bardzo wyczerpująco oddałeś realia tej książki,nie skuszę się pewnie na nią. Jeśli potrzeba komuś mocnych wrażeń czytając i fantastycznych zwrotów akcji polecam thriller „Czwarta Małpa”

  3. Marek

    Książka ma przede wszystkim przynosić przyjemność czytającemu. A popularność nie bierze się z tego, że autorka jest znana z jakiegoś mitycznego powodu. Autorka stała się znana właśnie za sprawą tej serii o Patricku i Erice.
    W prosty i nieangażujący sposób czytelnik jest prowadzony przez wątki fabularne, kryminalne, często przeplatane. Do tego czuć pewien folklor w tych opowiadaniach. Czuć, że bohaterowie są zwykłymi ludźmi.
    Dlatego nie zgodzę się z krytyką – a pozwolę sobie na przypuszczenie, że spotkałeś się z mocnym hype na tę serię, nastawiłeś się na nią równie mocno emocjonalnie i hype spadł. Ja czytałem te książki jeszcze zanim były popularne. Tak samo jak Dana Browna – historie klepane ciągle na jedno kopyto. Pochłaniałem te historie zwykle w jeden dzień bo były przyjemne. Każda kolejna książka Camilli miała coś nowego.
    Stawiasz na świeżym autorze, który wtedy dopiero co ukończył jakiś kursik pisarstwa, wysoką poprzeczkę, nastawiając się na dzieło literackie na wysokim poziomie.
    Mówisz o braku spójności głównej postaci – moim pytaniem jest, dlaczego miałaby być jednocześnie asertywna i odważna? Ludzkim jest w zależności od sytuacji zachowywać się inaczej i właśnie takie podejście często jest traktowane jako naturalne. Postać ma być mini bohaterem w ludzkiej skórze. Historia ta ma być prawdopodobna do wydarzenia się w życiu realnym. Myślę, że oceniłeś tę książkę nieco z góry.

Zostaw komentarz