Mariusz Szczygieł, Projekt: Prawda – recenzja niezwykłej książki

Projekt Prawda, okładka

Przeglądając portale czytelnicze oraz grupy Facebookowe czasami zdarza się, że natrafię na książkową perełkę. Wtedy jedyne czego pragnę, to jak najszybciej zdobyć tę książkę i rozpocząć czytanie. Tak też było w przypadku „Projektu: Prawda”. Książka okazała się jednak czymś więcej niż jedynie perełką momentami mieniła się niczym wspaniały, drogocenny diament.

Projekt: Prawda – Struktura książki

Struktura książki wprawiła mnie w zdumienie. Mariusz Szczygieł całkowicie zadziwił mnie swoim pomysłem. Na początku podszedłem do jego unikalnej propozycji dosyć niepewnie niczym dziecko, badające drewnianym patykiem nieznany sobie gatunek zwierzęcia. Po czasie okazało się jednak, że nie ma niebezpieczeństwa, a zwierzątko dało się poznać jako potulne,lecz skomplikowane w zrozumieniu stworzenie. O czym mowa? Autor postanowił zamieścić w swoim dziele książkę innego autora. Czytając „Projekt: Prawda” mamy do czynienia nie z jedną lekturą, lecz z dwoma! Nie brzmi to intrygująco? Pisarz tym zabiegiem postanowił podważyć wszelkie schematy konstrukcji książek. Bardzo mnie to zachęciło, abym ja również podważył swoją dotychczasową strukturę prezentowania czytelniczych opinii o lekturach.

Projekt: Prawda – Zalety

Projekt: Prawda – Wady

Zamiast pisać o zaletach i wadach książki, zmienię punkt obserwacji i napiszę o sobie. Ale spokojnie, wciąż będzie to wpis będący opinią o tej książce. Po prostu bardziej skupię się na emocjach towarzyszących mi podczas całej lektury, niż na próbie oceny książki pod względem różnych kryteriów. Zaczynamy!

Ekscytacja

Podczas czytania tekstów Mariusza Szczygła, byłem niezmiernie podekscytowany. Autor dobrał niesamowicie interesujące historie. Nie tylko całkowicie rozpalił moją ciekawość, ale również wprawił mnie w stan, który nieczęsto mi się zdarza. W kulminacyjnych momentach powieści miałem ogromną ochotę wstać i zacząć bić brawo. Brawo wyrażające uznanie dla pisarza: za wybrane tematy, wnikliwość oraz umiejętność słuchania innych osób.

Frustracja

Pojawiała się ona, gdy dane opowiadanie dobiegło końca, a ja… no cóż, nie zrozumiałem jego przesłania. Czytanie trudnych książek to wyzwanie, które ma dwie strony medalu. Po pierwsze, może rozwinąć światopogląd czytelnika, skłaniając go do weryfikacji wcześniejszych przemyśleń i twierdzeń – a jest to duży plus. Jednakże z drugiej, tej ciemniejszej strony, jest wielce prawdopodobne, że książka lub jej fragment okaże się zbyt skomplikowany do pełnego zrozumienia. Były momenty, że skończyłem czytać jedną z historii i ciężko mi było jednoznacznie stwierdzić, co autor miał na myśli . Nie tłumaczyłem sobie tego jednak niedopracowanym sposobem prezentacji tematu przez pisarza bo sądzę, że był dopracowany – lecz własną niewiedzą i brakiem obeznania z takiego typu książkami

Sympatia

Mariusz Szczygieł nie pisał z perspektywy narratora, który obserwuje wydarzenia z daleka. Wręcz przeciwnie. Autor był w samym centrum tych wydarzeń i miał na opisywane historie realny wpływ. Od pierwszych stron książki zapałałem do niego dużą sympatią. Głównie z jednego powodu- dał czytelnikowi możliwość poznania siebie. Przedstawiał swoje opinie, myśli, reakcje, zachowanie. Dzięki temu mój stosunek do niego się przeobraził. Z niedostępnego pisarza stał się dla mnie sympatycznym kolegą, który dzieli się swoimi wartościowymi obserwacjami i zajmującymi przygodami.

Blog Książkowy

Ożywienie

„Portret z pamięci” Stanisława Stanucha to właśnie dzieło Mariusz Szczygieł zawarł w swojej książce. Gdy tylko doszedłem do miejsca, w którym rozpoczynała się „wewnętrzna” książka, byłem wielce ożywiony: nie wiedziałem czego się spodziewać. Ciekawiło mnie, jaki wpływ na całość będzie miało to opowiadanie.

Niechęć

Muszę przyznać, że momentami byłem zniechęcony. Czym? „Portret z pamięci” wymagał ogromnego skupienia i ponadprzeciętnej uwagi, by na bieżąco nadążać za akcją i tokiem rozumowania narratora. Były momenty, że się gubiłem. Czasami miałem nawet ochotę porzucić czytanie opowiadania Stanisława Stanucha i kontynuować to, co przyjemne i przyjaźniejsze w odbiorze czyli historie opisanych przez Mariusza Szczygła. Na szczęście nie poddałem się. Było warto.

Przygnębienie

Pomimo dużego trudu przebrnięcia przesz „Portret z pamięci”, byłem pod wielkim wrażeniem tego opowiadania. Wiele razy sytuacje tam opisane bezpośrednio uderzały w moje najczulsze miejsca. Obszary, których dotknięcie powoduje uczucie przygnębienia, nagle stawały się aktywne. Stanisław Stanuch stworzył opowieść chwytającą za serca i wymuszającą na czytelniku refleksję o prawdzie, (nie)miłości, przemijaniu i sensie życia.

Chęć poznania

Zarówno w trakcie czytania, jak i po zakończeniu książki, byłem bardzo zmotywowany do poszukiwania własnych prawd. Branie udziału, poprzez czytanie tej lektury, w procesie rozglądania się i próbowania określenia prawd, którymi kierują się inne osoby, było na tyle interesujące, że sam zapragnąłem stać się takim poszukiwaczem.

Projekt: Prawda – Podsumowanie

Książka stanowczo godna polecenia szczególnie dla osób, które nie boją się wyzwań. Ciekawie napisana, opowiada wiele intrygujących historii. Pobudza do zastanowienia się nad podstawowymi aspektami życia człowieka. Cieszę się, że przeczytałem tę książkę.

PS: Dając like’a wspierasz rozwój bloga – jeszcze tego nie zrobiłeś? Zapraszam na nasz „fanpejż” 🙂

Zostaw komentarz