Gdy nadciąga śmierć, najpierw umiera nadzieja. „Ścieżki północy” – recenzja

Ścieżki północy 1

Tutaj słowa nie wystarczą – myślę, zabierając się za napisanie recenzji. A jednak Richardowi Flanaganowi wystarczyły, by stworzyć powieść, która zdobyła nagrodę Bookera i została okrzyknięta jedną z najlepszych książek ostatnich lat. Zrecenzowanie „Ścieżek północy” jest trudniejsze niż mi się wydawało.

Ścieżki północy: Akcja

Japoński obóz jeniecki, który każdego dnia pochłania ludzi pragnących przetrwać najgorsze.
Dorrigo Evans, lekarz, który każdego dnia walczy o życie niewolniczo pracujących osób.
Linia kolejowa, którą każdego dnia budują jeńcy niemający wystarczającej liczby narzędzi i zapasów jedzenia.
Marzenia, które każdego dnia pozwalają zapomnieć o otaczającym upadku człowieka.
Miłość, której wspomnienie dodaje każdego dnia nadziei.
Każdy dzień, który nadszedł, mimo, że lepiej, by nigdy się nie wydarzył.

Ścieżki północy: Zalety

  • Styl pisania

    Majstersztyk. Wspaniale napisana powieść. Już od pierwszych stron sprawia, że otaczający świat przestaje         istnieć, a tym obowiązującym staje się świat skonstruowany za pomocą liter wydrukowanych na papierze. Czytając, miałem wrażenie, że każde słowo jest dokładnie przemyślane przez autora. Dzięki temu czerpałem ogromną przyjemność z czytania.

  • Konstrucja

    Richard Flanagan nie poszedł na kompromis. Postanowił opisać wszystko. Książka nie ma jednej osi czasu, wokół której rozgrywają się poszczególne akcje. Jest w niej wiele płaszczyzn, liczne retrospekcje oraz opisywanie wydarzeń, które dopiero mają nadejść. Wszystko po ty, by móc opisać całe życie – od dzieciństwa do śmierci – nie tylko głównych bohaterów, ale także pobocznych. Ciężko mi przypomnieć sobie książkę, która w podobny sposób opisywałaby fikcyjny świat i jego bohaterów.

  • Emocje

    Książka uwalnia wiele emocji – smutek, radość, nostalgię. „Ścieżki północy” należą do niewielkiego zbioru lektur, które wywarły na mnie ogromne wrażenie. Myślę, że osoby, które łatwo się wzruszają, mogą uronić niejedną łzę.

  • Brutalność

    Powieść porusza temat niełatwy. Na początku bałem się, że autor zatraci realizm na rzecz gloryfikowania rzeczywistości. Jednak moje obawy się nie sprawdziły. Często w książkach znajduję liczne sceny uznawane za brutalne – zbyt często są one nieuargumentowane, zbędne. Tutaj stanowiły konieczność, by realistycznie przedstawić warunki życia w obozie jenieckim.

    Ścieżki północy 2

Ścieżki północy: Wady

  • Zbyt wiele wątków

    Co za dużo, to niezdrowo. To powiedzenie obowiązuje, według mnie, też w literaturze. Nawet na okładce wydawca(?) miał problem, by opisać o czym jest ta powieść. Książka porusza zbyt dużą liczbę tematów, zdarzeń. Myślę, że autor niepotrzebnie zagłębiał się tak bardzo w każdego z bohaterów – opisując dosłownie całe ich życie. Z jednej strony był to zabieg wspaniały – dostarczał dużo refleksji oraz wpływał na emocje – ale pod koniec czytania zaczął męczyć. Zabrakło mi jednego przewodniego tematu.

  • Nieliniowa akcja

    Zastosowana z umiarem ubogaca książkę, sprawiając, że ta staje się ciekawsza i czyta się daną pozycję z większym zaangażowaniem. Wydaje mi się, że jednak w „Ścieżkach północy” granica ta została przekroczona. Często gubiłem się wobec chronologii wydarzeń, a nawet samych bohaterów. Autor notorycznie przeskakiwał z tematu na temat. Z sytuacji na sytuację. Tobie może się to spodobać, mi nie przypadło do gustu.

Ścieżki północy: Podsumowanie

Książka z pewnością godna polecenia. Ciekawie napisana, z dobrze skonstruowaną akcją. Ciężko się od niej oderwać. Podczas czytania skłania do licznych refleksji, zatrzymania się i zastanowienia nad różnymi rzeczami. „The Economist” twierdzi, że „Rihatd Flanagan urodził się, by napisać tę książkę” i ja się  tym zgadzam.

Zapraszam do udziału w akcji:

Poznaj swojego blogera!

Zostaw komentarz